Myśli i Egregory

Rozpuszczanie węzłow 10.05.2016

„Swoim własnym umysłem stworzyliśmy to, czym jesteśmy i to, czego obecnie doświadczamy.”               Edgar Cayce

Myśli i Egregory

Znajduję się w mojej Wewnętrznej Katedrze. W mojej głowie kłębią się rozwichrzone myśli  – owoce zdarzeń minionych dni. Obserwuję je. Unoszą się nad moją głową w postaci skłębionych czarnych nitek, które z pojedynczych wątków i zdarzeń tworzą grupę, przybierając kształt myśli przewodniej.  Widzę jak unoszący się nad moją głową rząd ciemnych, odseparowanych od siebie energii, formuje kategorie problemów. Oddycham głęboko i czekam.

Po pewnej chwili słyszę pukanie do Drzwi. Drzwi się otwierają i staje w nich mężczyzna, ubrany na biało. Przedstawia się jako mój Opiekun. Przywołuje mnie swoją dłonią na znak, bym się podniosła. Kiedy staję obok niego, dotyka mojego ramienia i zaczynamy unosić się w górę. Wznosimy się bardzo szybko i po chwili lądujemy w bajecznie kolorowym Ogrodzie, który znajduje się w wyższej gęstości świata niematerialnego. Mój towarzysz dmucha w przestrzeń rozciągającą się pomiędzy nami. W miejscu, w którym dmuchnął, utworzyła się dziura, przez którą mogę patrzeć w dół jak przez kalejdoskop. Kiedy się pochylam, widzę moje myśli z innej perspektywy, widzę jak zamieniają się  w złote świecące zwoje nici. Mogę ich dotknąć. Wyglądają miękko i subtelnie, ale w dotyku są szorstkie i nieelastyczne. Zwijam je w kłębek. Kiedy nić się urywa, kładę zwiniętą kulkę na wskazanej mi półce, obok innych kłębków, ułożonych według wielkości. Zauważam, że na półce jest jeszcze trochę miejsca. Pewnie na następne zwitki…

Nie zdażyłam ochłonąć, a zostaję przeniesiona do Starożytnego Miasta, położonego gdzieś na obecnych terenach Bliskiego Wschodu. Dookoła miasta rozpościerają się piaski pustyni. Budynki są tego samego koloru, co piasek. Niektóre z nich zwieńczone są fikuśnymi kopułami i wyglądają prawie jak domy zbudowane z piasku. Są oplecione krętymi uliczkami, wznoszącymi się na kilku poziomach wysokości, poprzecinanych jednobiegowymi, kamiennymi schodkami. Na ulicach jest gwarno. Kupcy wystawiają swoje towary na Rynku. Kobiety z koszami na głowach i mężczyźni w długich tunikach noszą turbany i chusty chroniące ich przed Słońcem. Jestem mężczyzną i wyglądam podobnie jak mieszkańcy tego Miasta. Trzymam w ręku Księgę i obserwuję panujący w Mieście zgiełk. Widzę najpierw kłęby czarnych nitek gromadzące się nad głowami mieszkańców, podobne do tych, które wcześniej obserwowałam u siebie, ale dużo większe i gęściejsze. Zauważam też, że w Mieście panują pierwsze oznaki epidemii. Chociaż istnieje lekarstwo, które pomaga uratować ludzi we wczesnym stadium choroby, nie wszystkich da się uratować. Kiedy chory umiera, dostrzegam czarne nitki przylegające do jego ciała i światło uwalniające się od niego, które unosi się  w górę. Słyszę zdanie: Choroba jest misją oczyszczania umysłu.

Wychodzę poza Bramy Miasta i udaję się w stronę Wysokiej Góry. Kiedy znajduję się na szczycie, patrzę na Miasto oblane Słońcem i odczuwam spokój. Czuję, że zasięg oddziaływania energii zależy od jakości, wyrazistości i mocy myśli i emocji. Jej wibracja słabnie wraz z odległością. Zaczynam rozumieć, że czarne kłębki nici nad głowami mieszkańców są częścią zbiorowej energii należącej do tego Miasta, która ich wiąże ze sobą i z Nim, tworząc kategorie Myślokształtów. Są one wibrującymi formami energii mentalnej, która przyciąga ku sobie subtelną materię mentalną.  Myślokształty lgną do siebie mocą podobieństwa, tworząc egregory. Można je określić jako ducha społecznego, zasilanego siłą wiary i emocji swoich wyznawców. Będąc za Bramami Miasta i mogąc je obserwować ze szczytu Góry, rozumiem mechanizmy rządzące życiem mieszkańców; kwestię ich przynależności i ich lęki. Są zniewoleni przez siatkę Myślokształtów, które nimi sterują. Kreują one alternatywną rzeczywistość w świecie astralnym i wpływają na świadomość mieszkańców, utrzymując ich w negatywnej indoktrynacji życia, a czasem materializując się w postaci wojen, chorób i kataklizmów.

Gdy Opiekun daje mi do zrozumienia, że nasza podróż dobiegła końca, proszę go, aby czuwał nad mieszkańcem Miasta, który znajdzie pozostawioną przeze mnie na Rynku, Księgę. Ten, kto ją otworzy, uzyska dostęp do Wiedzy, a ona przewróci jego życie do góry nogami. Będzie miał wiele pytań i będzie poszukiwał, tak jak ja – odpowiedzi. Opiekun ze zrozumieniem skinął głową, zgadzając się na moją prośbę i zaraz potem znikął. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że już nigdy go nie zobaczę, ponieważ zadanie, którego się podjął, zostało zrealizowane : potrafię uwalniać się od negatywnych myśli, zanim staną się problemami i przeobrażą się w egregory energetyczne. Rozumiem jak działają myślokształty i mam wybór w odniesieniu do ich wpływu na moją świadomość. Mogę przekształcić je w lekarstwo, w chorobę, lub się od nich uwolnić, zmieniając poziom wibracji. Pojedyńcza myśl ma Moc i może ewoluować dając nam energię lub ją nam odbierając. Nigdy nie zapomnę poczucia wolności, którego doświadczyłam na szczycie Góry, obserwując Miasto oblane Słońcem.