Wszystkie wpisy, których autorem jest spirydia

Perspektywa

Perspektywanet

Perspektywa

znalazłam schronienie
w zielonym pokoju
o ścianach błyszczących
jak tafle lodu doskonale
wypełniona przestrzeń
nawet jest miejsce na
zdziwienie

umieszczam je między
pluszowym fotelem
i zgiętym książkami
regałem mimo to
czuję się nieswojo
może nie powinnam
podchodzę do szklanych
ścian zdziwienie
razem ze mną ogląda
bliski krajobraz

lisek z leśnej doliny
domaga się pieszczot
zdziwienie powoli oswaja
jego miękkość i chytrą mądrość
ten przyjazny widok będzie
towarzyszył mi zawsze
myślę sobie lecz lisek
przemawia do mojego
zdziwienia tymi słowy:

zostanę twoim przewodnikiem
lecz musisz mnie zabić inaczej
mój spryt i mądrość sprowadzą
cię na manowce zdziwienie
płoszy się przez szklane ściany
swojego pokoju widzę liska
lecz nie mogę go dosięgnąć
by zdjąć czar zaklęcia
i pójść jego śladem

***
dotykasz szklanych ścian
ja widzę twoje miękkie futerko
nie wiem czy potrafię znieść
twój widok gdy zamiast
ciebie ujrzę jasne oczy w których
odnajdę swoje odbicie

19.XII.98

Tajemnica arcykapłana

Gab

 Tajemnica arcykapłana

kim są moi nauczyciele
którzy potrafią wyrzeźbić
lodową różę złudzenie
nazywają prostotą
a w moich snach
są zawsze aniołami

kim są ci którzy niczego
mnie nie uczą choć
pozwalają mi uczyć się
na własnej skórze

kim jest ten który jest
moją zatoką w niej
postanowiłam przeczekać
kolejną czarną noc

kim jest ten którego
nazywam oceanem nie
horyzontem który jest
moim mieszkaniem nie
portem dasz wiarę

jedyny znak na niebie
to tęcza i słowa
wypowiedziane przez
staruszkę z mojego snu
której nigdy nie poznałam
a po swojej śmierci stała się
bliska i żywa mocniej niż ci
których mogę dotknąć

do kogo należą te spojrzenia
nierozpoznawalne dla luster
i ciał a są jak gwiazdy

ty który kartki z kalendarza
każesz nam wyrywać choć czas
stanął w miejscu uczysz mnie
kłamać sobie i czasowi

ty który zaszczepiłeś mi
nostalgię za szybką śmiercią
i kiedy już nie mogę sobie
poradzić z tym światem
i przedmiotami które
kolekcjonuję od mych
narodzin wtedy widzę

swoje zlęknione oczy w twoim
spojrzeniu i jeszcze to ciepło
dobra dłoń która należy do
Pana Nikogo więc nie mam
żadnego prawa by wierzyć
w jej łagodność potem znowu
mnie skarcisz i obietnicą
spokojnej śmierci podtrzymasz
jeszcze raz przy życiu

ta tęsknota mnie zabije
kiedy znowu znikniesz

potem zapomnę
że chciałam umrzeć bo
pokażesz mi tęczę i drobiazgi
które uznam za warte zachodu
choć wiem że to nie to

nie moja rozpacz
przyzywa cię lecz miłość
która zawiodła mnie
tutaj więc teraz to czekanie
aż poczuję miękką dłoń
Pana Nikogo który
nie zniknie kiedy spróbuję
go dotknąć

19.XII.98