Wieża

kiss

Wieża

ten w rogu co modli się
i złorzeczy światu
ten obcy ty
nasze dni i noce
i mój talizman
na odczynianie złego
zarażone ofiary miłości

nie wierzę wierze bez złudzeń i trucizny
pozostawianej wszędzie i od niechcenia
nawet w mieście zarazy musi być coś z ocalenia
krew świętego jana nie różni się od mojej
choć epidemia zaszkodziła krwi janowi i mnie

w wieży bez okien i spojrzeń
modlę się o śmiech
kiedy zaczynam się śmiać
w mojej komnacie pojawia się
śmierć i mówi: zawsze
kiedy się śmiejesz stoję za tobą

nie przestaję się śmiać
ściany wieży pękają
a śmierć znika

25.X.94