Blizna

Dla Przyjaciela, który łowi motyle…

Blizna

Jesteś moją dystorsją. 
Jesteś dysocjacją pamięci o innym życiu.

Jesteś dysfunkcją mojego serca i oddechu.
Jesteś dyslokacją mojej prawdy o miłości.

Moje ręce deformują się,
szukając jedności Twojego dotyku.
Twój oddech napełnia mnie ciszą.
Twój ból wypełnia mnie krzykiem.

W ciemnych tunelach mojej duszy
Penetruje światło Twojego spojrzenia.
Spragnione psy szarpią się na łańcuchach,
koty wbijają pazury w moją białą skórę.
Brak mi powietrza.
Jestem w połowie pusta,
a Ty w połowie pełny.

Pielęgnuję moje rozdarcie -
Jak szczelinę krateru w drzemiącym wulkanie.
Noszę w sobie ziarno Twojej miłości
na zawsze zielone, na zawsze trwajace,
niezmienne w czasie, nieobumierajace;
nasienie, które nigdy nie wykiełkuje…?

Słowami dotykasz mych ran,
a rany zamiast krwawić, zamieniają się w kwiaty.
Jak obronić się przed Tobą i przed sobą ?
Jak ugasić głód, nie popadając
w niesprawiedliwą zachłanność?
Jak nie zgubić się w porządku czasu,
który do nas nie należy?

Istnieją różne formy miłości…
Moja miłość jest bezczasowa.
Nie domaga się niczego, poza trwaniem.
Jestem w połowie pełna,
a Ty w połowie pusty.

3.VI.17